poniedziałek, 30 czerwca 2014

Smocze Sanktuarium

Ku pamięci mojej żony Anny Amelii  oraz mych dzieci Anastazji Eryce i Danielowi Edmundzie Volarberg 
Eryk Edmund Volarberg


Na początek nie wiem co napisać, boje się tego co tu robię, co mam zrobić. Wyruszyłem na tą misje tylko po to aby strażnicy nie zabili smoka, on nie był niczego winien. Był młody, głupi tak jak ja kiedyś. Zaatakowaliśmy go. On zabił wszystkich moich towarzyszy, tylko mnie oszczędził, co jest naprawdę dziwne. Obudziłem się daleko od miejsca walki. Smok zaś stał przy jeziorze. Łapał ryby, to było niezwykłe. Potem stanął naprzeciwko mnie. W jego oczach widziałem siebie. Coś mnie pchnęło aby dotknąć jego pyska. On nie miał sprzeciwu. Wręcz przeciwnie, łasił się jak mój pies. Moim zdziwieniem okazało się to,że smok potrafił mówić. Powiedział mi wszystko o wojnie, o smokach. Że przypodobałem się smoczemu ludowi tym,że ich nie potrafiłem zabić. Powiedział, że jestem w niejakim Smoczym Sanktuarium- dom dla wszystkich. To piękny widok. To miejsce nie jest takie jak cała kraina. Jest wręcz rajem. Też mają swojego Króla. Smoka z gatunku Alfa, ostatni tak na świecie. Zacznę opisywać wszystkie gatunki, bo jeśli czyta to ktoś o mężnym sercu to wie,że tak dłużej nie można żyć. Że gdzieś tam jest wiele innych krain, że smoki nie są złe, a Imperator żyje coś zbyt długo... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz